Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Protest Głuchych w Warszawie: za 215 zł nie da się żyć

05.04.2025
Autor: Dominika Filipowicz, fot. Dominika Filipowicz

W piątek (04.04.) ulicami Warszawy przeszedł Protest Głuchych. Zebrali się na nim Głusi z całej Polski i wspólnie bili w bębny, krzyczeli, dęli w gwizdki, a nawet uderzali łyżkami w garnki. „Nie damy się uciszyć” – migali.  Ostatni tego typu protest odbył się w Polsce w 2013 roku, czyli aż 12 lat temu.

Uczestnicy protestu spotkali się o godz. 10.00 na placu Defilad, a następnie przemaszerowali Alejami Jerozolimskimi pod budynek Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Swój marsz zakończyli pod Sejmem Rzeczy Pospolitej. Nieśli transparenty z hasłami: „Brak tłumacza = brak dostępu do urzędów, lekarzy, edukacji”, „Polski język migowy językiem urzędowym”, „Stop dyskryminacji osób głuchych”.

Lekarz + brak komunikacji = śmierć

Protestujący nieśli również pomalowane na czarno trumny z napisem: „Lekarz + brak komunikacji = śmierć”. W ten sposób chcieli zwrócić uwagę na kilka zasadniczych problemów, które wymagają natychmiastowej reakcji polskich władz.

Podstawowe postulaty protestujących to:

  • Zmiana klasyfikacji Polskiego Języka Migowego (PJM)

Chociaż w Polsce posługuje się PJM’em od 40 do 50 tys. osób, wciąż nie jest uznany on za język mniejszości. Nie jest również oficjalnym językiem urzędowym.

  • Powszechny dostęp do tłumaczy PJM w usługach publicznych

W urzędach oraz szpitalach często trudno uzyskać wsparcie tłumacza PJM. A bez tłumaczenia Głusi pozbawieni są możliwości komunikacji, która jest podstawowym prawem człowieka. Brak tłumaczy wyjątkowo niebezpieczny staje się w sytuacji zagrożenia życia.

Jedna z uczestniczek protestu zwróciła na to uwagę. Opowiadała o tym, że trafiła do szpitala po wypadku i zderzyła się z barierą komunikacyjną. Nie mogła porozumieć się z lekarzami oraz pielęgniarkami, którzy nie znali PJM, nie dostała wsparcia tłumacza, a chociaż znała język polski, lekarz nie chciał porozumieć się z nią pisemnie.

  • Wsparcie finansowe

„Za 215 zł nie da się żyć” – to jeden z postulatów, który powtarzał się wielokrotnie. Osoby Głuche oraz słabosłyszące w Polsce wciąż nie otrzymują adekwatnego wsparcia finansowego. Najczęściej mogą liczyć wyłącznie na zasiłek pielęgnacyjny, który wynosi 215,84 zł miesięcznie. Nie są to pieniądze z których można się utrzymać. Nie wystarczają nawet na najbardziej podstawowe potrzeby. Często to jednak jedyne finansowe wsparcie, na które mogą liczyć Głusi i słabosłyszący w Polsce.

  • Dostępności na rynku pracy

Podczas protestu wiele osób zwracało uwagę na to jak trudno jest znaleźć pracę będąc głuchym. Większość pracodawców nie zna PJMu oraz nie korzysta ze wsparcia tłumaczy. Pracodawcy nie są zobowiązani do zapewnienia dostępności, przez co rynek pracy dla osób Głuchych jest bardzo niewielki. To, w połączeniu z brakiem wsparcia finansowego od państwa, sprawia, że wiele osób Głuchych nie ma z czego żyć.

Nasza jedność wspólną siłą!

Krzysztof Kotyniewicz, prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Głuchych, w swojej wypowiedzi pod  Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podkreślił konieczność współpracy i wypracowania zjednoczonego frontu:

- Tylko walcząc wspólnie możemy zmienić nas los. Możemy poprawić nasze warunki. Chce was bardzo prosić, abyście się nie dzielili. Musimy działać razem, w jednym imieniu. Jeśli będziemy się dzielić, oni nas zniszczą. Powiedzą, że nie zmienią naszych praw, bo sami nie potrafimy się dogadać. Nasza jedność wspólną siłą!

 

 

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Wspierają nas